Miałam napisać jak było. Szczerze mówiąc jakoś się obeszło, lepiej mogło nie być. Wiem, że obiecywałam dzisiaj posta o tym, ale nie mam głowy do tego. Wybaczcie! Dajcie mi dwa dni. Proszę!
Fismoll'owe piórko, tak dla Was, coby pokazać choć część wyjazdu.
Jechałam tramwajem, nie wiem jakim 33, 5, może 20. Wkurzona wracałam już z pozałatwianymi sprawami. Fismoll w uszach. Dźwiękolił ile wlezie. Nie pamiętam co konkretnie, coś przed Look at this. (...) Siedział sobie. Bokiem na krzesełku. I ten wzrok. Błękit dzisiejszego nieba. Nie przepadam za niebieskimi oczami, są pospolite, ale to było coś innego, ten błysk w oczach i wiercenie mojego wnętrza. Połączone z rozsypanymi blond włosami, które zawsze tak bardzo lubię. Kurde poetka ze mnie jak i historyczka; kończę z tym. Nie wiem co myślał, co miał na myśli, co mu chodziło po głowie. Zrobił wrażenie. Brakowało mi tego. Nawet nie wiem kto to był, wysiadł cztery przystanki przede mną, przed skrzyżowaniem. Wysiadł postał i znów się popatrzył, tym razem ja też. Od razu wzrok w lewo, w końcu taki świat ciekawy... Na koniec była jeszcze krótka zabawa co pięć sekund sprawdzanie co robi. Taka wymijanka. (...) Nie wiem co go skłoniło, ale coś we mnie obudził. Odjeżdżając Fismoll zaczął brzdąkać Look at this.
Nie piszę dalej bo jakoś jestem rozdarta. Jutro Fismoll, moja samoocena się pogarsza, a wyładowanie złości ostatnio ląduje nie tam gdzie trzeba. Dziś krótko i nie na oczekiwany temat, przepraszam.
... dobre!
OdpowiedzUsuńMiałam podobną przygodę na początku tego roku. Szkoda, że w takich momentach ludziom brakuje odwagi, żeby coś powiedzieć, jakoś zagadać.
OdpowiedzUsuńNieśmiałość... Tej cechy u siebie nienawidzę najbardziej! Co więcej pracuję nad nią ile mogę, wykorzystuję każdą szansę, ale jakoś to wszystko idzie mi pod górkę.
UsuńSzkoda, że tak to się skończyło.. mogło inaczej.
OdpowiedzUsuńMogło inaczej, mogło. Jednak z mojej strony, otaczający świat nauczył mnie nie mieć zbyt dużej nadziei oraz małej ufności do ludzi, do tego moja nieśmiałość i przybicie dnia codziennego. Wnioski: z mojej strony to inaczej nie mogło być, to nie byłabym ja. Niestety, nieśmiałość mnie pożera.
UsuńJa właśnie uwielbiam niebieskie oczy u chłopaków, tak samo jak zielone, ale wolę brunetów. Szkoda że nie wysiedliście w tym samym miejscu, może na samych spojrzeniach by się nie skończyło.. :)
OdpowiedzUsuńTakiej dużej średniej nie będę miała, bo tylko powyżej 3 ale i tak jestem najlepsza w klasie - tak jest gdy do klasy należy większość chłopaków :D
Ja najbardziej kocham szare oczy + tak jak ty brunetów. Jednak od jakiegoś czasu podobają mi się dłuższe włosy, koloru ciemny blond. Mimo wszystko wygląd i ideały spycham na boczny tor ;)
UsuńHaha, to gratulacje wysokiej średniej ;* U mnie w klasie jednak wyżej ode mnie jest chłopak :)
Mi też podobają się trochę dłuższe włosy u chłopaków, bo wolę taki rockowy styl :) Jednak masz rację, wygląd jest na drugim miejscu na pierwszym u mnie jest charakter, zachowanie :)
Usuń(czytelnika się nie przeprasza, czytelnik przyjmuje na klatę, a jak nie przyjmuje, to dlatego, że mu się w tekście wskazało na to, że coś nie gra i się go przeprosiło. Nie przeprasza! ;-))
OdpowiedzUsuńPrzypominasz mi mnie. Mnie sprzed dobrych kilku lat. I mój dziennik. Papierowy. Obity w pomarańczowy materiał w złote listki. Kupiony w wakacje, w liceum, żeby coś w nim pisać. W środku zapisane tylko kilka pierwszych stron. Wszystkie z niezwykłym uczuciem. Do kolejnych przelotnych znajomości. Począwszy od tych tramwajowych, a skończywszy na tych łóżkowych. Niewinne, przeniewinne i przepiękne. Potem się gorzknieje, nie ma się ochoty na opisywanie gry spojrzeń w tramwaju, chociaż nadal się to robi. Po co, bez sensu, kto chce o tym czytać. Pisać już o tym nie umiem. Ale czytać chcę! ;-)
Po prostu zakochałam się w Twoim komentarzu, wczoraj nie odpisałam, bo nie wiedziałam jak, ale dzisiaj się za to zabieram.
UsuńTaki wypadek, że czuję potrzebę przeproszenia... :C
Dla mnie opcja zeszytu raczej jest nie do przejścia, nienawidzę swojego pisma. Dlaczego o tych "spojrzeniach" napisałam, w sumie tylko dlatego, że coś we mnie to ruszyło. Uwierzyłam w ludzi, w których i tak przestanę wierzyć po wakacjach. Nastoletnie żule, jak ja to kocham, a sezon się zaczął (muszę wypożyczyć więcej książek i o tym nie myśleć). Z moją wrażliwością, będzie ciężko mi zgorzknieć, wiele przeszłam (nie, to nie jest chłopak, czy strata "psiapsióły" etc.). Czas pokaże, na pewno będzie inaczej.
Skoro chcesz czytać, to jak najbardziej się cieszę, jeżeli chcesz mogę udostępnić moje "bazgroły" sprzed roku :)
Lubię taką wymianę spojrzeń. Ma w sobie coś magicznego. :)
OdpowiedzUsuńJa niekiedy lubię. Podbudowuje mnie to pod pewnymi względami.
UsuńOj, ta miłość letnia, wszechogarniająca i te zauroczenia, które kończą się niestety tak jak Twoje :( Szkoda, że odejście bez słowa było finałem całej tej sytuacji. Ale ja na Twoim miejscu też nie miałabym śmiałości podejść i porozmawiać, ale to może też przez te stereotypy, iż dziewczynie nie wypada? Jeśli już wykrzesałabym z siebie okruchy odwagi to pozwoliłabym sobie tylko na przelotny uśmiech.
OdpowiedzUsuńMoże poszukaj tego chłopaka za pośrednictwem internetu? Twoje miasto chyba posiada Spotted. Moja mieścinka jest niewielka, a jednak na portalach społecznościowych łatwo znaleźć dla niej Spotted :))
Taaak! Moje wielkie zauroczenia, tylko dwa. Wiem to dziwne, ale moich historii miłosnych nie jest zbyt dużo.
UsuńWłaśnie! Ten stereotyp, nienawidzę go całą sobą, bo we mnie wszedł. "Nawet nie patrz, nie wpada", a co znaczy że nie wypada?
Raczej nie w moim stylu szukanie na internecie. Tym bardziej na spotted, których nie dążę pozytywnym odczuciem. Nawet jeżeli, gdyby napisał i tak bym nie odpisała. To był moment, ulotna chwila, życie toczy się dalej.